Profesjonalna redakcja tekstów dla firm i osób prywatnych
Najczęściej zamawianą usługą w moim serwisie jest redakcja tekstu. Zamawiającym chodzi o to, by fachowiec przeczytał, sprawdził i wszechstronnie poprawił to, co napisali.
Chętnie zajmę się także redakcją Twojego tekstu. Nie ma znaczenia, czy jest to książka, e-book, praca naukowa lub dyplomowa, artykuł, wpis na blog lub przeznaczony do publikacji w mediach społecznościowych.
Najczęstszym pytaniem o redakcję tekstu jest cena, zaraz po nim pojawia się kwestia terminu wykonania. Jeśli chcesz wstępnie obliczyć, ile może kosztować redakcja Twojego tekstu, zajrzyj do cennika. Znajdziesz tam widełki, ponieważ cena zależy u mnie od jakości tekstu wyjściowego: im więcej jest w nim do poprawienia, tym wyższa stawka za stronę lub arkusz wydawniczy. Najlepiej jednak zrobisz, gdy przyślesz tekst do wyceny – wtedy bezpłatnie i bez żadnych zobowiązań z Twojej strony podam konkretną cenę i możliwy termin wykonania. Zatem –
Czym jest redakcja tekstu?
Redakcja tekstu to jego „pierwsze czytanie” przez specjalistę, połączone z wszechstronną poprawą błędów:
- ortograficznych
- interpunkcyjnych
- fleksyjnych
- składniowych
- logicznych
- leksykalnych i pozostałych.
Potocznie bywa nazywana korektą, ale to nie to samo. Różnicę między redakcją tekstu a jego korektą wyjaśniam poniżej.
W zależności od życzeń autora lub wydawcy, redakcja tekstu może oznaczać stosunkowo umiarkowaną albo głęboką i poważną ingerencję. W przypadku tekstów beletrystycznych może (choć oczywiście nie musi) być także ingerencją w treść. Bywa tak, jeśli np. wydawca jest zdania, że jakiś wątek w powieści jest niepotrzebnie rozbudowany, a inny zasługuje na szersze potraktowanie, bo może to wpłynąć na sukces książki.
Co zyskasz dzięki redakcji tekstu?
Niektóre teksty „muszą” być poddane redakcji i korekcie – tak jest m.in. z książkami, e-bookami i pracami naukowymi. Autorzy i wydawcy zdają sobie sprawę, że opublikowanie tekstu z błędami jest po prostu niedopuszczalne. Wielu autorów nie widzi jednak takiej potrzeby, toteż Internet zalewany jest treściami podawanymi w formie wołającej często o pomstę do nieba. „Eee tam, nikt nie zauważy”, myślą czasem autorzy i… często mają rację.
Problem w tym, że ci, którzy zauważają, na ogół dyplomatycznie milczą. Autor nie dowiaduje się zatem, że wyrabia sobie opinię nieuka, dyletanta i niechluja. Mógłby tego uniknąć, powierzając swój tekst fachowcowi. Dotyczy to zwłaszcza wpisów w blogach i mediach społecznościowych .
Warto jednak wiedzieć, że dzięki redakcji tekst staje się nie tylko poprawny językowo, ale też po prostu lepszy – stylistycznie, formalnie i logicznie. Niejeden raz zdarza mi się także uratować autora przed niemałą „wtopą”, pokazując mu, jak dany fragment może zostać odebrany przez czytelników. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że rzeczy dla nas oczywiste mogą wywoływać u innych ludzi emocje, których sprawcami wolelibyśmy nie być.

Fachowa edycja tekstu to inwestycja we własny wizerunek
Jeśli coś zniechęca autorów do zlecania redakcji tekstu, to są to koszty, które trzeba ponieść. Warto jednak traktować każdy tekst (lub serię tekstów w mediach społecznościowych) jak własnego pracownika: im lepiej on pracuje, tym większe korzyści przynosi. Zwłaszcza te wizerunkowe. Teksty z błędami, marne stylistycznie, przegadane, pełne powtórzeń, źle skomponowane lub z innych powodów słabe zniechęcają czytelników do ich autorów.
Podaż treści jest ogromna, wielokrotnie przewyższająca popyt. Bardzo trudno dziś przebić się z tekstem atrakcyjnym dla czytelnika (a także dla Google) – konkurencja jest ogromna. Warto więc zainwestować w swój materiał i poprawić jego jakość przed publikacją. To przeważnie nie przynosi korzyści od razu, ale na dłuższą metę zawsze. Najlepiej wiedzą o tym moi stali klienci. Z wieloma wręcz się zaprzyjaźniam, znamy się od lat.
A czy sama korekta nie wystarczy?
Coś takiego nie istnieje. Nie ma korekty bez uprzedniej redakcji. Jeśli zlecisz mi samo usunięcie błędów językowych w tekście pochodzącym bezpośrednio od autora, to to również będzie redakcja, choć ograniczona.
Korektor poprawia po autorze i redaktorze. Jego zadaniem jest wykrycie i usunięcie błędów, które im umknęły. Korektę możesz mi więc zlecić, jeśli tekst został uprzednio zredagowany przez fachowca. Zapytam o to i – wierz mi – jeśli powiesz, że tak, a to nieprawda, od razu to wykryję. Wystarczy mi rzut oka.
Redakcja tekstu a ingerencje w treść
Najczęściej autorzy tekstów zlecają mi redakcję podstawową, a więc ograniczoną do warstwy językowej. Nawet wtedy zwracam jednak uwagę na zauważone błędy innego rodzaju. Może to być na przykład sytuacja, w której autor w trzecim rozdziale pisze, że któraś z postaci ma trzydzieści pięć lat, a w rozdziale siódmym, że trzydzieści siedem – choć dwa lata wcale nie upłynęły. Takie niedoróbki często się zdarzają i profesjonalny redaktor powinien je wyłapywać.
Niektórzy obawiają się, że redakcja tekstu oznacza jego „masakrę”, a więc tak głębokie zmiany, że autor nie rozpoznaje własnego dzieła. Tak się jednak nie dzieje. Wyjątkiem są zlecenia redakcji specjalistycznej, gdy np. chodzi o to, by tekst marketingowy lub reklamowy nabrał siły wyrazu i skuteczności. Wtedy może się zdarzyć nawet zamiana kolejności poszczególnych części tekstu. Bywa, że zakończenie ląduje na początku, a wstęp na końcu – to jednak odbywa się jedynie za wiedzą i zgodą autora.
Czy redakcja tekstu to nieodwracalne zmiany?
U mnie nie. Zazwyczaj wysyłam zlecającemu dwie wersje tekstu. Pierwsza z nich zawiera wszystkie poprawki widoczne dzięki trybowi śledzenia zmian w MS Word. Autor może je akceptować lub odrzucać. Dopiero drugi plik, w którym dodaję do nazwy przyrostek _final, to wersja ostateczna, „pod klucz”, w której moich redakcyjnych ingerencji już nie widać. Moi stali klienci mają do mnie zaufanie i korzystają najchętniej z tej właśnie wersji.
Redakcja a korekta tekstu
Trzeba to nieustannie objaśniać, ponieważ pojęcia te są często mylone. Jak wspomniałem, redakcja tekstu to jego pierwsze czytanie, a więc praca nad tekstem w wersji pochodzącej bezpośrednio od autora. To zarazem rodzaj obróbki zgrubnej, obejmującej poprawianie wszelkich zauważonych błędów niezależnie od ich rodzaju.
Korekta tekstu to już praca nad wersją zredagowaną. Jest to konieczne, ponieważ redakcja tekstu, zwłaszcza dłuższego, pozwala usunąć zdecydowaną większość błędów, ale nie wszystkie. Część ujdzie uwadze redaktora – nawet najlepsi fachowcy nie są nieomylni. Czasem jakiś błąd powstanie w toku prac. Tak bywa na przykład w sytuacji, gdy redaktor zamienia tekst w cudzysłowie na pisany kursywą. Trzeba wtedy usunąć cudzysłów otwierający i zamykający, ale wystarczy chwila nieuwagi, by któryś z nich pozostał. To drobiazg, ale jednak błąd. Redaktor może nie dostrzec jakiejś literówki, niezamierzonej zmiany „ź” w „ż” i tak dalej.
Korekta tekstu to jego precyzyjne dopieszczanie
Dłuższe teksty wymagają więc korekty. Najlepiej, gdy wykonuje ją inna osoba niż redaktor, który pracował nad danym materiałem. Wiadomo – co dwie głowy i dwie pary oczu, to nie jedna. Korektor czyta więc niemalże literka po literce. Zakres jego ingerencji jest mniejszy – pracuje nad tekstem, w którym błędów jest już niewiele i są to niemal wyłącznie usterki dające się zauważyć jedynie przy bardzo uważnej lekturze. Używając porównań, można by powiedzieć, że redaktor pracuje młotkiem, obcęgami i piłą, a korektor pęsetą.

Korekta tekstu odbywa się nierzadko już po jego składzie. Trwa krócej niż redakcja i jest od niej tańsza. Gdy dana pozycja wymaga perfekcji, dokonywana jest nie tylko jedna korekta, lecz dwie albo trzy. Tak jest (lub: powinno być) np. z wydawnictwami słownikowymi i encyklopedycznymi.
Jak redakcja tekstu wpływa na jego jakość?
To bardzo istotne pytanie. Usunięcie błędów to tylko jedna z zalet redakcji. Inną jest poprawa stylu: redaktor widzi to, czego autor nie zauważył. Jeśli jest fachowcem, potrafi w wielu miejscach wyrazić tę samą treść precyzyjniej, krócej, bardziej obrazowo lub prościej. To redaktor podpowiada często autorowi, że jego tekstu w tym czy innym miejscu czytelnik może nie zrozumieć. To redaktor stawia pytania, gdy autor napisze coś budzącego wątpliwości. To wreszcie redaktor swoimi – choćby i drobnymi – poprawkami ulepsza styl i czytelność materiału.
Oczywiście każdy tekst jest inny i wymaga innego rodzaju poprawek. Zupełnie inaczej odbywa się redakcja pracy naukowej lub dyplomowej, a inaczej redakcja powieści czy blogowego wpisu. Dobry redaktor poradzi sobie z każdym gatunkiem tekstu, choć nie brak i takich, którzy się w czymś specjalizują i przyjmują tylko zlecenia określonego rodzaju.
Redakcja tekstu a jego strona wizualna
Jeżeli tekst przeznaczony jest do publikacji w Internecie, redaktor nie ingeruje w jego formatowanie – nie ma to większego sensu, bo dany materiał na stronie internetowej będzie przecież wyglądał inaczej niż w pliku Worda. W wielu wypadkach tekst napisany w edytorze przeznaczony jest jednak od razu do dostarczenia czytelnikowi w postaci pliku albo po wydrukowaniu. Wtedy redakcja tekstu obejmuje także kwestie techniczne. Są to na przykład marginesy, wcięcia akapitowe, format i rodzaj czcionki, tzw. wdowy i bękarty, podziały stron, a także kwestia zachowania jednolitości. W pracach dyplomowych i naukowych przedmiotem redakcji są także przypisy i bibliograficzne, gdzie przeważnie znaleźć można sporo błędów.
Czy każdy tekst powinien podlegać redakcji?
Zdecydowanie tak. Nawet najlepsi twórcy treści są omylni, bywają zmęczeni, rozpraszani, a czasem po prostu czegoś nie wiedzą. Kontrola jakości dotyczy każdego wyrobu trafiającego na rynek – podobnie jest z tekstami przeznaczonymi do publikacji. Żaden z nich nie powinien się ukazać bez uprzedniego sprawdzenia.

Także teksty krótkie, np. wpisy w mediach społecznościowych, zyskują na jakości, jeśli przed publikacją przejrzy je redaktor. U mnie odbywa się to najczęściej w ramach abonamentu: ktoś, kto pisze w ciągu miesiąca wiele niezbyt obszernych tekstów, oszczędza dzięki temu pieniądze, ponieważ nie płaci za każdy tekst z osobna, lecz za określony limit znaków ze spacjami. Tym sposobem może liczyć na poprawienie nawet kilkudziesięciu tekstów w miesiącu za umiarkowaną opłatą.
Czy Texter.pl zapewnia i redakcję, i korektę tekstu?
Tak. Mogę wykonać zarówno redakcję, jak i korektę tekstu. Jak już wspomniałem, najskuteczniejszym działaniem jest wykonywanie tych prac nie przez jedną, a przez dwie różne osoby. W tym celu współpracuję z korektorką, do której kieruję klientów oczekujących zarówno redakcji, jak i korekty tekstu. Jest to osoba specjalizująca się właśnie w precyzyjnej obróbce treści już zredagowanych, dzięki czemu wspólnie zapewniamy klientom najwyższy poziom usług.
Po co płacić za redakcję tekstu, skoro są darmowe narzędzia?
Rzeczywiście, w Internecie nie brak serwisów oferujących darmowe, automatyczne wyszukiwanie i poprawianie błędów w tekstach. Mają swoje niezaprzeczalne zalety, np. bardzo sprawnie wyszukują literówki typu „kilaka” zamiast „kilka”. Są to jednak tylko zaprogramowane działania serwera, nic więcej. Tego typu narzędzia mylą się nawet w tak prostych przypadkach jak podobieństwa słów: „ukaże” i „ukarze” to dla nich poprawne słowa niezależnie od kontekstu. Nie zastępują one człowieka i zapewne długo jeszcze nie zastąpią. Być może kiedyś, dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, będą perfekcyjnie eliminować błędy językowe, ale czy człowiek jest w stanie nauczyć je pięknego stylu? To bardzo wątpliwe.
Odradzam więc ufanie takim serwisom, podobnie jak narzędziu poprawiania tekstu w Wordzie lub edytorze Open Office. Komputer lub serwer może wyłapać co nieco, ale prawdziwą redakcję wykona tylko człowiek – i to nie każdy.
Nie popełniaj tych błędów, zlecając redakcję tekstu!
Najczęstszym błędem popełnianym przez zleceniodawców jest nieuwzględnianie czasu. Niektórzy zakładają, że redaktor siedzi bezczynnie i czeka na ich zlecenie, toteż po otrzymaniu tekstu i wpłaty błyskawicznie zajmie się daną pracą. W rzeczywistości najczęściej jest tak, że redaktor nad czymś pracuje, a w kolejce czeka kolejne zlecenie lub wręcz kilka. „Na wczoraj” może poprawić jakiś krótki tekścik, parę minut zawsze na to znajdzie, ale na większą objętościowo, dodatkową pracę po prostu nie ma czasu.
Pół biedy, jeśli chodzi o tekst, który może poczekać. Co jednak, gdy chodzi np. o pracę magisterską, a student umówił się już z promotorem na termin jej dostarczenia? „Zależy mi na czasie”, pisze wtedy i ma nadzieję, że dostanie poprawiony tekst nazajutrz. Tak jednak nie jest, toteż w wielkim stresie zwraca się do kolejnych redaktorów i biur redakcyjnych, gdzie dowiaduje się tego samego: bardzo chętnie, ale dopiero za kilka dni.
Kolejny błąd to niewłaściwe wyobrażenie o kosztach. Redakcja tekstu jest usługą specjalistyczną, praco- i czasochłonną, toteż musi co nieco kosztować. Gdy w grę wchodzi książka licząca kilkaset stron, koszty są czterocyfrowe, a ponadto trzeba jeszcze doliczyć koszt korekty. Niejeden pisarz amator dziwi się i rezygnuje, bo sądził, że to usługa za grosze. Warto zajrzeć do cennika i samemu obliczyć sobie, ile mniej więcej usługa może kosztować.
Podsumowanie
Mało kto dobrnie do tego miejsca, ale jeśli już się komuś uda, przyda się zapewne krótkie podsumowanie:
- Redakcja tekstu (niekiedy potocznie nazywana korektą) oznacza pracę redaktora nad tekstem otrzymanym od autora. W jej trakcie usuwana jest większość błędów oraz dokonywane są najrozmaitsze poprawki i modyfikacje podnoszące jakość tekstu.
- Korekta jest drugim etapem i ma na celu usunięcie błędów pominiętych w toku redakcji.
- Redakcja podnosi wartość tekstu i sprawia, że jest on lepiej odbierany przez czytelników.
- Zakres możliwych ingerencji redaktora zależy od tekstu i uzgodnień z autorem. Redakcja może się ograniczać do usunięcia błędów językowych, jeśli autor sobie tak zażyczy.
- Mój serwis zapewnia zarówno redakcję, jak i korektę tekstu. Prace te wykonywane są przez dwie osoby.
- Redaktor poprawia także formalną stronę tekstu, a więc jego wygląd – formatowanie, czcionki, akapity etc.
- Żadne narzędzia dostępne w Internecie nie zastąpią fachowego redaktora. Są zawodne i nie należy im ufać.
- Planując redakcję tekstu, należy zarezerwować na nią czas i budżet – zlecenia „na wczoraj” rzadko bywają akceptowane.
