Byle bez przesady, czyli: jakim językiem pisać prace naukowe

Praca naukowa

Nie wiem, ile prac licencjackich, magisterskich i doktorskich zdążyłem dotąd poprawić. Wiele, bardzo wiele. Pracowałem nad takimi, w których wystarczyło dodać brakującą kropkę na końcu przypisu i parę przecinków. Poprawiałem takie, w których ani jedno zdanie nie uchowało się bez mojej ingerencji. Pomagałem obcokrajowcom znającym język polski w stopniu… hmm… powiedzmy: niezbyt zaawansowanym. 

Wszystkie one mają pewien wspólny mianownik. Jest nim pretensjonalny, napuszony język. Słowa i zwroty, którymi autorzy starają się wykazać swoje kompetencje, a także zdania tak długie, że oni sami dawno się w nich pogubili. Oczywiście praca naukowa musi być napisana językiem oficjalnym. Promotor zdziwiłby się zapewne, gdyby przeczytał, że Sienkiewicz nie ogarniał kasy, a Skłodowska-Curie postanowiła częściej wbijać do Warszawy.

Nie przesadzaj w pracy naukowej z oficjalnym językiem 

Nie znaczy to jednak, że język takiej pracy ma być oficjalny aż do bólu i powyżej tej granicy. Powszechną manierą kandydatów na magistrów i doktorów jest jednak udziwnianie zdań, mające im nadać blichtr naukowości. Klasyczny przykład: nadużywanie słów gdyż i .

Kazimierz Wielki był bigamistą, gdyż odesłał swą żoną Adelajdę Heską i poślubił Krystynę Rokiczanę. 

Istotnym elementem jest także to, iż technologia ta sprawdza się w każdych warunkach atmosferycznych.

Że byłoby lepsze w tym miejscu. Po co to napuszone ?

Kolejny przykład: ulubione słowo fakt.

Generał Kurt von Briesen powstrzymał odwrót Wehrmachtu z uwagi na fakt, że był znakomitym dowódcą.

Tu znów kłaniają się takie słowa jak bo, ponieważ czy bowiem. Fakt można niekiedy zastąpić zwykłym polskim to:

Ze względu na to, że

Zdania są dłuższe, niż ustawa przewiduje

No i wreszcie długie, koszmarnie długie zdania. Naprawdę nie ma sensu się nimi popisywać: nie tędy wiedzie droga do pokazania swojej wiedzy i warsztatu naukowego. Oczywiście zdania złożone są potrzebne w każdym tekście, ale bez przesady! Czasem mam wrażenie, że autor(ka) danej rozprawy celowo komplikuje tekst do granic możliwości po to tylko, by promotor nie zrozumiał jej intencji. A nie zrozumieć ma, bo intencji nie ma, jest niewiedza albo niepewność co do stawianych tez. W tym miejscu wszystkim piszącym prace dyplomowe i naukowe chciałbym polecić darmowy system sprawdzania czytelności tekstu. Wystarczy wkleić tekst i kliknąć przycisk, a Jasnopis oceni trudność tekstu w skali od 1 do 7, zaznaczy bardzo długie zdania oraz trudne i bardzo trudne fragmenty. Warto też w czasie pisania wyobrażać sobie, że powstający tekst to nie rozprawa na piśmie, ale treść wykładu, który trzeba będzie wygłosić. Powinno to pomóc w formułowaniu myśli prościej, w sposób o wiele bardziej zrozumiały.

Powodzenia – a w razie potrzeby oczywiście służę pomocą.