Selfpublishing krok po kroku – od tekstu do gotowej książki
Napisałeś powieść. Plik Worda ma 300 stron, ostatnie zdanie już jest na swoim miejscu i czujesz ulgę. Problem w tym, że w tym momencie skończyła się dopiero połowa pracy. Druga połowa to droga od gotowego tekstu do książki, którą ktoś realnie kupi i przeczyta. Ta droga ma konkretne etapy i konkretną kolejność. Pominięcie albo odwrócenie któregoś z nich to najczęstszy powód, dla którego samodzielnie wydane książki wyglądają i czytają się gorzej, niż mogłyby.
Krok 1: Odłożenie tekstu
Zanim cokolwiek zrobisz z rękopisem, odłóż go na bok. Na dwa tygodnie, najlepiej cztery. Autor, który przechodzi prosto z pisania do edycji, wciąż widzi w tekście to, co chciał napisać, a nie to, co faktycznie tam jest. Dystans czasowy to najtańsze i najskuteczniejsze narzędzie redakcyjne, jakie istnieje. Nie kosztuje nic, a wynik daje lepszy niż niejedna płatna usługa wykonana za wcześnie.
Krok 2: Redakcja merytoryczna
To praca nad konstrukcją całości, nie nad pojedynczymi zdaniami. Redaktor merytoryczny sprawdza, czy fabuła się trzyma, czy bohater nie zmienia charakteru bez przyczyny, czy wątek poboczny wprowadzony w rozdziale trzecim gdzieś się kończy, czy tempo nie siada w środkowej części książki. To etap, na którym wychodzą największe problemy i ten etap najtrudniej wykonać samodzielnie, bo autor zna swoją historię zbyt dobrze, żeby zobaczyć w niej dziury.
Konkretny przykład z mojej pracy: autorka thrillera miała bohaterkę, która w rozdziale piątym boi się broni, a w rozdziale dwudziestym bez wahania z niej strzela. W tekście nie było ani jednego zdania tłumaczącego tę zmianę. Dla autorki to było oczywiste: w jej głowie bohaterka „się zahartowała”. Na papierze tej informacji po prostu nie było.
Krok 3: Redakcja językowa i stylistyczna
Dopiero gdy konstrukcja jest solidna, ma sens praca nad zdaniami: stylem, rytmem, powtórzeniami, spójnością słownictwa. Redakcja językowa poprawia sposób, w jaki historia jest opowiedziana. Nie zmienia tego, co się dzieje, tylko jak to brzmi. Wykonana przed redakcją merytoryczną jest pracą do wyrzucenia, bo poprawione zdania i tak trzeba będzie przepisać, gdy zmieni się fabuła.
Krok 4: Korekta
Ostatni etap pracy z językiem to sprawdzenie ortografii, interpunkcji, literówek, spójności zapisu imion i nazw własnych. Korekta powinna nastąpić na samym końcu, po ostatniej zmianie w tekście i najlepiej jeszcze raz po składzie, bo sam skład potrafi wprowadzić nowe błędy: rozjechane cudzysłowy, zgubione akapity, dzielenie wyrazów w złym miejscu.
Krok 5: Skład i okładka
Tekst gotowy pod względem treści trzeba jeszcze przygotować wizualnie do formatu e-booka (EPUB) i do druku (PDF ze spadami, odpowiednimi marginesami i numeracją stron). To osobna umiejętność, wymagająca innego warsztatu niż redakcja. Okładka to osobny temat, ale jedna zasada jest tu uniwersalna: okładkę robioną samodzielnie w darmowym programie graficznym widać na pierwszy rzut oka. Widzi to czytelnik, zanim jeszcze otworzy książkę.
Krok 6: Publikacja i dystrybucja
Wybór platformy – Amazon KDP, Ridero jako druk na życzenie albo kilka kanałów naraz – zależy od tego, gdzie są Twoi czytelnicy i czy zależy Ci bardziej na e-booku, czy na wersji papierowej. To decyzja techniczna, którą warto podjąć świadomie, a nie przez przypadek, bo zmiana platformy po publikacji bywa czasochłonna.
Gdzie autorzy najczęściej tracą pieniądze i czas
Widzę to regularnie: autor zleca korektę, zanim skończy redakcję merytoryczną, bo korekta „brzmi” jak najważniejszy etap. Płaci za poprawienie przecinków w tekście, który za tydzień i tak zmieni się w połowie. Rozwiązanie jest proste: trzymać kolejność: najpierw konstrukcja, potem styl, na końcu literówki. Ta kolejność nie jest kwestią gustu redaktorskiego, tylko efektywności: każdy etap wykonany przedwcześnie to praca, którą trzeba powtórzyć.
Drugi częsty błąd to całkowita rezygnacja z etapu drugiej pary oczu, bo „przecież ja to sto razy czytałem”. Właśnie dlatego to nie wystarcza. Autor, czytając własny tekst, uzupełnia w głowie to, czego na papierze nie ma, bo wie, co miał na myśli. Czytelnik tej wiedzy nie ma.

Co konkretnie robi redaktor i korektor w tym procesie
Podsumowując role: redaktor merytoryczny pracuje nad strukturą i logiką całości, redaktor językowy nad stylem i brzmieniem zdań, korektor nad poprawnością zapisu. W małych projektach jedna osoba czasem łączy te role, ale w praktyce to trzy różne rodzaje uwagi, trudne do utrzymania jednocześnie, dlatego dobrze przeprowadzona praca nad książką dzieli się na etapy, nawet jeśli wykonuje je ta sama osoba w kilku turach, z przerwą między nimi.
Selfpublishing a wydawnictwo tradycyjne – różnica w odpowiedzialności
W wydawnictwie tradycyjnym cały proces opisany powyżej dzieje się bez udziału autora w podejmowaniu decyzji. Redaktor prowadzący przydziela zespół, pilnuje terminów, odpowiada za jakość końcowego produktu. W selfpublishingu wszystkie te decyzje spadają na autora: kogo zatrudnić, w jakiej kolejności, ile czasu zarezerwować na każdy etap, jak zweryfikować, czy wykonana praca jest dobra. To większa swoboda, ale też większa odpowiedzialność za wynik, bo nikt automatycznie nie przypilnuje kolejności etapów za Ciebie.
Stąd biorą się dwa skrajne podejścia, oba ryzykowne. Pierwsze to pominięcie profesjonalnej redakcji w całości, z przekonaniem, że „dobry tekst obroni się sam”. Drugie to zlecenie wszystkiego jednej osobie naraz bez rozdzielenia etapów i z nadzieją, że jedna osoba ogarnie wszystko naraz, bez podziału na etapy. W obu przypadkach efekt bywa podobny: książka trafia do czytelników z problemami, które dałoby się złapać, gdyby proces przebiegł krok po kroku, we właściwej kolejności.
Realistyczny harmonogram
Dla powieści w typowej objętości 250–350 stron warto zarezerwować orientacyjnie: 2–4 tygodnie przerwy po napisaniu, 3–6 tygodni na redakcję merytoryczną łącznie z poprawkami autora, 2–3 tygodnie na redakcję językową, tydzień na korektę, 1–2 tygodnie na skład i przygotowanie okładki. Razem to zwykle kilka miesięcy między napisaniem ostatniego zdania a dniem publikacji. Autorzy, którzy próbują skrócić ten czas do dwóch–trzech tygodni, zwykle robią to kosztem jednego z etapów. Najczęściej tego, który wydaje się najmniej widoczny na pierwszy rzut oka, czyli redakcji merytorycznej.
Ile to kosztuje w porównaniu z czym
Koszt redakcji i korekty książki bywa dla autora zaskoczeniem, dopóki nie porówna go z alternatywą. Alternatywą nie jest brak kosztu, lecz wydanie książki z błędami, które czytelnicy zobaczą w recenzjach, i które zniechęcą ich do kolejnej pozycji z Twoim nazwiskiem na okładce. W selfpublishingu to Ty jesteś marką. Jedna niedopracowana książka kosztuje więcej niż jej redakcja – kosztuje zaufanie czytelników do wszystkich kolejnych tytułów.
Jeśli szykujesz się do wydania własnej książki i zastanawiasz się, na którym etapie jesteś i czego dokładnie potrzebujesz, zapraszam do kontaktu – chętnie omówię to na przykładzie Twojego konkretnego tekstu.
Jestem redaktorem i korektorem tekstów. Z tekstami pracuję od ponad 35 lat. Zjadłem zęby na tworzeniu własnych i redagowaniu cudzych treści. Chętnie pomogę Ci w pisaniu tekstów, którymi podbijesz świat.