Zbędne przecinki: oducz się ich stawiania

Już dawno temu zauważyłem, poprawiając błędy w tekstach, że niektóre z nich mają charakter epidemii, jak choćby zbędne przecinki. Nagle te same błędy zaczynają się pojawiać w kolejnych tekstach różnych autorów. Nie wykluczam, że to zgubny wpływ mediów, poniżej zresztą przywołam przykład infekcji ze źródłem w jednej ze stacji telewizyjnych. Przejdźmy do konkretów.

I. Zdania z „przed” i „po”

Redagowałem niedawno temu wydanie pewnego kwartalnika i aż się zdziwiłem, tyle tego w nim było: autorzy jakby się uparli, że w zdaniach z „przed” i „po” trzeba stawiać przecinek, choć jest wręcz przeciwnie. Na przykład:

Po kolacji, poszliśmy nad rzekę.
Przed pójściem na ryby, wybraliśmy haczyki i zanęty.

Oczywiście występują tu całkowicie zbędne przecinki. Aby to sobie uzmysłowić, zastąpmy użyte określenia czasu, pory lub kolejności zdarzeń innymi:

Wieczorem poszliśmy nad rzekę.
Rano wybraliśmy haczyki i przynęty.

O przecinkach nawet nie ma mowy, skąd się więc wzięły w zdaniach z czerwoną czcionką? Pojęcia nie mam.

Kiedy przecinki są konieczne? Wtedy, gdy pojawia się zdanie wtrącone:

Po kolacji, wyjątkowo obfitej i smacznej, poszliśmy nad rzekę.
Przed pójściem na ryby, a więc około szóstej rano, wybraliśmy haczyki i przynęty.

II. Zdania z „to”

Ten błąd widuję nawet w tekstach naukowych. Swoją drogą, czasem nie mogę wyjść z podziwu, że ten czy ów doktor, piszący po polsku gorzej od leniwego gimnazjalisty, zaszedł tak daleko. Zaszedł i pisze:

Zjawisko głosowania wbrew woli wyborców, to normalność w polskim parlamencie.
Ten obraz, to wołanie o wolną Polskę.

Teraz o wspomnianej na wstępie infekcji telewizyjnej. Ten i ów pamięta być może głośną niedawno sprawę zatrzymania przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego b. dowódcy tej formacji. W jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych napisano na pasku:

CZY ZATRZYMANIE GEN. PYTLA, TO SPRAWA POLITYCZNA?

Diabli wiedzą, pewne jest natomiast, że przecinki w takich zdaniach są absolutnie nie na miejscu. Przecież nawet smarkacze piszą na murach:

SEBA TO KAPUŚ

Bez przecinka, a jakże. Tu również sytuację zmienia zdanie wtrącone:

Seba, który wisi mi dwie stówy, to wredny konfident.
Sylwia, którą wszyscy znacie, notorycznie się puszcza.

III. Zbędne przecinki przed „niż”

Podobne kłopoty sprawia słówko „niż”, paskudne m.in. dlatego, że może być spójnikiem albo przyimkiem. Służy ono do porównywania różnych rzeczy, ale nie do tego, by stawiać zbędne przecinki:

Prezes jest sprytniejszy, niż przewodniczący.
Kot jest bardziej inteligentny, niż pies.

Nie tak, panowie, nie tak. W zdaniu pojedynczym nie stawiamy przecinka przed elementem porównywanym.