Tania korekta tekstów? Tak, w abonamencie

Blogujesz albo stale aktualizujesz swoją firmową stronę www. Wiesz, że popełniasz rozmaite błędy. Przydałaby się więc tania korekta tekstów, ale gdzie ją znaleźć? Dobry korektor to ekspert, jego usługi nie mogą być świadczone za grosze. Dowiedz się, jakie rozwiązanie masz do dyspozycji.
Tania korekta tekstów do publikacji to usługa poszukiwana przez wielu blogerów i wydawców. Niestety, jest to praca żmudna, wymagająca ogromnej wiedzy i doświadczenia, toteż profesjonalny korektor wycenia ją zgodnie z jej wartością. Musi też brać pod uwagę swoje koszty: to nie jest zabawa, ale praca dla chleba. Z tej pracy ktoś musi utrzymać firmę, siebie, rodzinę – nie będzie to
możliwe za groszowe stawki.
Po co tania korekta tekstów, skoro można za darmo?
Tak myśli wielu, gdy korzysta z opcji sprawdzania pisowni w Wordzie, edytorze Open Office czy Libre Office. Wydaje im się, że są to narzędzia nieomylne, wychwytujące wszystkie błędy. Nic podobnego. Napisano je z myślą o języku angielskim – być może w nim to działa, ale już w bardzo przecież skomplikowanej polszczyźnie takie dodatki do edytorów tekstu zdumiewająco często się gubią.
„Ale przecież jest languagetool.org!”, przypominają sobie wtedy i pędzą wkleić swoje teksty do tego darmowego narzędzia. Po co płacić, skoro można za darmo? Ano można, ale ile jest warte to darmowe narzędzie? Przekonajmy się o tym, dając mu do sprawdzenia króciutki tekst z czterema błędami:

No właśnie. No errors were found, choć jest tu i ortograf, i literówka, i błąd językowy. Tyle są warte automatyczne narzędzia do sprawdzania pisowni.
Nie, wcale nie twierdzę, że są kompletnie nieprzydatne, sam z nich korzystam, ale dopiero po tym, jak sprawdzę i poprawię tekst sam. Czasem się zdarza, że w ten sposób wyłapię np. jakąś przeoczoną w ferworze pracy literówkę. Korektora jednak takie wynalazki nie zastąpią, bo maszyna zna słowa, ale nie zna kontekstu ani wielu reguł rządzących językiem polskim.
Czym zatem jest tania korekta tekstu? Kosztuje ona oczywiście, darmowa być nie może, ale kosztuje mniej niż zwykła – u mnie o trzydzieści procent mniej.
Korekta tekstu tanio – jak to działa?
Sekret tkwi w abonamencie. Dzięki niemu ja mam stałego klienta (oszczędzam więc czas i pieniądze, jakie musiałbym zainwestować w poszukiwanie nowych), a klient – „swojego” korektora. To ważne, bo łatwiej się pracuje, gdy zna się już styl klienta i najczęściej popełniane przezeń błędy.
Gdy umówimy się na abonament, robimy tak:
1. Dokonujesz przedpłaty.
2. Zakładam plik w Google Documents, do którego masz dostęp. Za każdym razem, gdy poprawiam Twój kolejny tekst, wpisuję jego tytuł i liczbę znaków ze spacjami. Dzięki temu zawsze wiesz, ile wykorzystałeś, a ile Ci zostało.
3. Gdy Twój limit się wyczerpie albo minie miesiąc, a chcesz nadal korzystać z moich usług, wpłacasz kolejną kwotę. I tak dalej…
Tania korekta tekstów do publikacji
Musimy jednak ustalić jeszcze jedną rzecz: w jakiej formie będziesz mi dostarczać teksty. Może będziesz je przed publikacją przysyłać w pliku .docx, a może zechcesz, żebym poprawiał teksty już opublikowane na Twojej stronie lub blogu i będziesz mi podawać tylko linki do nich. Możesz też, jeśli masz do mnie zaufanie, przyznać mi dostęp do swojego CMS-a, np. WordPressa, żebym poprawiał od razu na stronie.
Jest to po prostu stała opieka redakcyjna. Taka forma świadczenia usług odpowiada mi najbardziej. Lubię stałych klientów, zwłaszcza wtedy, gdy jest między mną a nimi „chemia”. Oczywiście taka opieka możliwa jest wtedy, gdy piszesz często. Jeżeli publikujesz np. zaledwie raz w miesiącu, to na rabat raczej się nie zgodzę. Zainteresowany? Skontaktuj się ze mną, uzgodnimy szczegóły.
Jestem redaktorem i korektorem tekstów. Z tekstami pracuję od ponad 35 lat. Zjadłem zęby na tworzeniu własnych i redagowaniu cudzych treści. Chętnie pomogę Ci w pisaniu tekstów, którymi podbijesz świat.